en

User blogs

  • Save this on Delicious
  • Buffer
Deleted user

rys. corel galleryPamiętam ten czas, gdy kończyłem studia. Powoli, bezlitośnie i z coraz większym natężeniem zaczęła prześladować mnie myśl: co dalej?! Źycie studenckie co prawda ma swoje przykre strony: po pierwsze trzeba się uczyć, a po drugie często brak stałego, pokaźnego źródła zasilania finansowego, niemniej jednak posiada także niezaprzeczalne plusy: nielimitowany czas pracy (nauki), wszelakiego rodzaju rozrywki i uciechy, „kompanija” dobrych znajomych oraz ... trzymiesięczny, wakacyjny okres laby! (Oczywiście 3-miesięczny tylko dla wybrańców).

 

Przede wszystkim jednak fakt bycia studentem oznacza przynależność do bardzo specyficznej (żeby nie powiedzieć elitarnej) grupy społecznej. Są to już ludzie dorośli, ale jeszcze znajdują się pod parasolem ochronnym, trzymającym ich z dala od różnorakich obowiązków i odpowiedzialności życia dorosłego. Bo, powiedzmy sobie szczerze, kto traktuje poważnie takiego studenta?

Tak więc pod koniec 5-letniego toku wytężonej (sic!) studenckiej harówki do mej głowy zaczęły cisnąć się następujące pytania: jak zmieni się moje życie, jak będzie wyglądało moje środowisko pracy, czy moja praca będzie naprawdę interesująca, ciekawa, czy pieniądze dadzą mi niezależność i co najważniejsze, czy dam sobie radę i czy sprawdzę się w nowych warunkach.

No cóż, nie są to łatwe pytania, tym bardziej, że na odpowiedzi też trzeba czasem trochę poczekać (niestety nie każdy po studiach znajduje automatycznie pracę - czasem trzeba się trochę nachodzić - oj trzeba!). Rozmowy kwalifikacyjne też nie należą do moich najprzyjemniejszych rozrywek..

W końcu jednak nadszedł ten wyczekiwany moment: moja PIERWSZA PRACA, trzymiesięczny okres próbny, nowi ludzie, nowe sytuacje, nowe rzeczy do opanowania, trochę stresu, trochę satysfakcji i oczywiście pierwsze poważne pieniądze, a więc nowe wydatki, plany urlopowe, nowe możliwości itd., itp.

Zachłyśnięcie się "nowym" trwało jakiś czas. Potem w swoim środowisku pracy zacząłem w końcu czuć się pewnie, zawarłem nowe znajomości, stałem się niezależny finansowo, awansowałem. Przede mną pojawiło się następne wyzwanie: małżeństwo. Do głowy zaczęły mi się cisnąć nowe pytania...

I takie jest życie - takich wyzwań jak nowa praca, małżeństwo, rodzina i wiele innych każdy z nas będzie miał kilkanaście (co bardziej żywotni kilkadziesiąt). Będą się zmieniały warunki w których żyję, będę się zmieniał ja.

Ale tu rodzi się pytanie: czy pomimo tych zmieniających się warunków swoje życie będę budował w oparciu o trwały system wartości? Czy będę miał fundamenty, do których zawsze będę się mógł odwołać i na których będę się mógł oprzeć, czy też życie będzie mną rzucać, tarmosić mnie, naginać.

I jeszcze jedno drobne pytanie, gdy już pokonam wiele poprzeczek i wyzwań, które stawia przede mną życie - co dalej?

Maciek K.

Deleted user Nov 24 '99
Deleted user

Pół żartem, pół serio – kilka uwag na temat techniki uwodzenia

czyli

JAK ZDOBYĆ FACETA?

Co lubią nasi „menszczyźni” (tak ich na wyrost nazwijmy)? Schlebia im, gdy się o nich mówi – dużo i dobrze. Czasem lubią też, aby za nich myśleć i pracować. Uwielbiają głaskanie po głowie, merdanie ręką w ich przetłuszczonych włosach. Popisywać się też lubią – „jaki mam tors, jaki jestem piękny i uroczy, mądry i wspaniały”, etc. Lubią także zabłysnąć w towarzystwie, trochę sobie poplotkować o samochodach. Chcą być słuchani i oczekują salw śmiechu po swoich dowcipach, często tak beznadziejnych.

A czego oczekują od nas? Najbardziej przypada im do gustu skrzyżowanie mamuśki z kucharką, Moniką Belucci, księgową, damą do towarzystwa i słodką idiotką. Oczekują od nas urody, elegancji, nienagannej prezencji, pewności siebie, intelektu, serdeczności, ciepła i poczucia humoru (na ich poziomie). I pamiętajcie – muszą przewodzić! Jak w stadzie. W końcu są samcami, a my mamy ich utwierdzać w tym przekonaniu.

Pierwsze spotkanie – idziesz w jego kierunku i...

Zakładasz: coś lekkiego, w Twoim stylu, nic sztucznego, chyba, że boa z pawich piór. Pachniesz: zniewalająco, w jego stylu, choć jeśli on pachnie „Przemysławką” to ty raczej nie musisz. Suniesz: elegancko, właściwie płyniesz, a jeszcze lepiej – unosisz się nad ziemią. Niesiesz: powiew skromności, dziewictwa i zakłopotania. Mrugasz: oczętami, malujesz: uśmiech na twarzy, trzymasz: się.

Podczas spotkania: Mówisz: mało – niech się kanalia najpierw wygada. Odpowiadasz: wykrętnie – żeby chciał Cię dłużej rozgryzać. Marzysz: żeby wreszcie powiedział, o co mu chodzi i dlaczego o pocałunek? Tylko uwaga! Nie pytasz go: dlaczego nosi na nogach takie kajaki, u którego dentysty wstawił sobie lewą górną dwójkę, kim jest Voltaire itp. Pytasz go natomiast o: skład Prokomu, jak montuje się karbularyzator przetokowy, ile kosztuje Mercedes S 600 AMG, jaka komórka ma najlepszy aparat, w ile do setki przyspiesza Mercedes CL 65 AMG, na czym był ostatnio w kinie itp. Pierwsze spotkanie masz już za sobą, dalej samo się potoczy...

JAK ZDOBYĆ KOBIETĘ?

Co dziewczyna, nazwijmy ją na wyrost „kobita”, lubi a czego nie? Lubi, żeby o niej mówić, do niej mówić i lubi sama mówić o sobie. Lubi zadawanie pytań, ale w granicach normy. Uwielbia być adorowaną i zdobywaną. Wielką radość czerpie ze spotkań z innymi kobitami przy kawie i ciasteczkach, dietetycznych oczywiście. Rozmawiają wtedy o nowościach kosmetycznych, facetach i szybkim gotowaniu. Lubi marzyć, śnić, snuć plany na przyszłość. U samca chętnie widziałaby odrobinę chropowatej męskości i trochę delikatności zarazem. Ideałem jest skrzyżowanie Pudziana z Gatesem, Mansonem, Kwaśniewskim, Lepperem, Korwinem i Szarikiem.

Co podoba się im w nas najbardziej? Kiedy przy nas jej się nie nudzi, sypiemy kawałami (przy blondynce o brunetkach i vice versa). Gdy sypniemy coś mądrego, ona niekoniecznie nas zrozumie, ale za to pochwali i pogłaszcze. Powinniśmy mieć władzę, „piniondze”, przyzwoite walory fizyczne, koniecznie mały tyłek i codziennie mówić jej „Zdzisia, ja cię kocham!”. Atutem są także czyste włosy oraz umiejętności taneczne.

Na pierwszej randce...

Musisz odegrać rolę chłodnego, acz zainteresowanego partnerką dżentelmena. Zakładasz najczystsze i najbardziej eleganckie spodnie, jakie znajdziesz pod prześcieradłem (gdybyś tego nie wiedział: najlepiej prasuje się spodnie pod prześcieradłem), pastujesz buty (tenisówek nie pastuj na czarno), bierzesz kurtkę (gdyby trzeba było okryć kobitkę), wypachniasz szyję (nie pożyczaj perfum od mamy), przypominasz sobie wszystkie eleganckie zwroty, jakie do tej pory poznałeś, czyli „dzień dobry”, „przepraszam”, „proszę”, „dziękuję” itede. Bierzesz: kasę (nie po to, by szastać nią na prawo i lewo, ale na kino na przykład), dobry humor, czapkę niewidkę i suniesz elegancko, wyprostowany, z głową do góry. Nie spóźniasz się, to ona się spóźni. Nie taksujesz jej wzrokiem, nie oceniasz nóg, nie łapiesz za ramię i nie ściskasz graby, jak kumplowi, bo się bidulka rozbeczy.

Jesteś miły, choć chłodny, zainteresowany nią, choć z umiarem (żeby sobie za wiele nie myślała). Słuchasz, na pierwszej randce głównie słuchasz. Pytasz ją dyskretnie, śmiejesz się z jej dowcipów, sam rzucasz jakimś dobrym. Nie gadasz o problemach z dojrzewaniem, silnikach, swoich byłych i jej nieudanej fryzurze. Zaprzeczasz, kiedy mówi, że cię nudzi (choć nudzi niemiłosiernie). Potwierdzasz, gdy pyta o następną randkę. Nie proponujesz małżeństwa, nie godzisz się zbyt łatwo na następne spotkanie, z trudem szukasz wolnego terminu, ale gorąco zapewniasz, że przyjdziesz. Całujesz ją na pożegnanie, uśmiechasz się, kiedy podejdziecie pod jej mieszkanie. Czekasz, aż wejdzie do klatki, machasz łapką (niech się cieszy). Już po wszystkim, odsapnij sobie. Pomyśl o niej w nocy.

rysiu

sfojak@poczta.fm

Deleted user Nov 24 '99
Deleted user

rys. corel galleryNie zakochuj się w kasie. Traktuj ją jak powierzoną w zarząd. Odseparuj się od niej emocjonalnie dysponuj kawałkiem świni, ale nie daj jej pierwszego miejsca w życiu (ani drugiego). Jednym słowem: nie daj się zwariować!

Skąd się wzięły pieniądze i dlaczego były potrzebne? Według tego, co mówi się niektórym studentom ekonomii, pieniądze były potrzebne, bo posiadały te cechy, których nie miały inne towary. Załóżmy, że hodujesz świnie. Jesteś w stanie wyprodukować z nich wieprzowinę i skórę. To nie wystarcza do życia. Myślisz...- zamienię świnię na komputer. Niezły pomysł, o ile obie strony dojdą do porozumienia, ile świń ma ten komputer kosztować, a jeśli nie dojdą? Gdyby tak wymienić świnię na coś, co łatwo jest podzielić, czego potrzebują wszyscy i co się nie psuje...

I tak pojawiły się pieniądze, które spełniają te wymagania. W porównaniu z nimi świnia ma tylko wady. Po pierwsze: nie da się zjeść całej świni. Po drugie: nie każdy sprzedawca księgarni przyjmie od ciebie w zamian za książkę świńskie udko. Po trzecie: szczególnie w upały trudno latać ze świnią po mieście, bo towar zaczyna wonieć.

A pieniądze nie śmierdzą (przepraszam za grubiański język). Są łatwo podzielne, przechowywalne, chętnie wymieniane.

Fenicjanie woleli monety, Chińczycy banknoty, ja lubię jedno i drugie.

W kulturze judeochrześcijańskiej, dla Źydów, pieniądze były wyrazem Bożego błogosławieństwa. Oddawali 10% - tzw. dziesięcinę i pierwociny Bogu. To było na tej zasadzie: jeśli ode mnie dostajecie wszystko, to na znak tego, że to doceniacie, oddajcie ludziom, którzy bezpośrednio mi służą dziesiątą część swoich dochodów.

Jezus powiedział: "Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do Królestwa Bożego". Co nie oznaczało, że Królestwo Boże jest tylko dla biednych, ale że bogatym jest trudno uwolnić się od pieniędzy. Pieniądz jako bożek nie podoba się Bogu.

Jak to jest dzisiaj z nami?

Nasi rodzice i starsi koledzy, jak się dobrze wysilą, to będą pamiętać czasy, kiedy mieli pieniądze, a nic nie mogli za nie kupić, bo nic nie było - nadwyżka popytowa. Dzisiaj jest nadwyżka podażowa, co oznacza, że możemy kupić to, czego potrzebujemy i znacznie więcej.

Ankieta jaką przeprowadziliśmy wśród studentów pokazuje, że student potrafi przeżyć za najniższą pensję krajową. Coraz więcej studentów musi pracować, a brak pieniędzy staje się dla wielu permanentnie palącym problemem. Powoli coraz więcej młodych ludzi zaczyna żyć dla niego - więcej, więcej, coraz więcej...

Rzecz w tym, aby mieć zaspokojone potrzeby i nie dać się wciągnąć w niewolę kasy.

Jak utrzymać sytuację, w której kasa służy nam, a nie my jej?

1. Kluczowa jest dojrzałość w ocenie własnych potrzeb. Realna potrzeba jest ok. Pożądliwość to niewola. Jeśli stan twojego umysłu, wewnętrzna harmonia zależne są dziś od tego, co być może będziesz mieć za tydzień (a może wcale, bo któż to wie, co przyniesie przyszłość), to tracisz kontrolę nad sobą.

"Pieniądz jest dobry, ale w przemyśle, w portfelu, w banku, w handlu, w ruchu, a nie w mózgu i sercu" (J. S. Pasierb).

2. Nie zakochuj się w kasie. Traktuj ją jak powierzoną w zarząd. Odseparuj się od niej emocjonalnie - dysponuj kawałkiem świni, ale nie daj jej pierwszego miejsca w życiu (ani drugiego).

3. Dawaj innym, to ci pomoże nie przywiązać się. Nie każdy potrzebujący, to pijak - naciągacz. Wiele podstawowych potrzeb ludzkich woła o zaspokojenie.

4. Planuj nawet maleńki budżet. Przemyślane, celowe dysponowanie pieniędzmi pomaga traktować je wyłącznie jako środek do życia, a nie cel życia. No i używasz forsy z głową.

5. Naucz się robić coś społecznie, to nie powstanie w twojej głowie myślenie, że za wszystko musisz coś mieć. Nie zdziczejesz, zapominając, co to bezinteresowność. Trochę poświęcenia na rzecz innych uczłowiecza.

6. Nie ulegaj presji - płyń pod prąd! Z prądem dryfują suche liście i zdechłe ryby. Nie daj się reklamom - fałszują twoje potrzeby. Nie cierp, nie unieszczęśliwiaj się porównaniami z innymi. Obyś nie pozwolił omotać się zazdrości, zawiści, zjadliwości konkurencji. Powtórzę - płyń od prąd!

No, to co się liczy, skoro nie tylko kasa?

Piotr i Marzena

jeśli chcesz porozmawiać z kimś o przyjaźni z Bogiem, napisz:
trojmiasto@podprad.pl

Deleted user Nov 24 '99
Deleted user

rys. corel galleryMam na imię Darek. Jestem osobą twórczą i niezorganizowaną, często podejmuję się zbyt wielu zadań, których nie kończę z fizycznej niemożliwości oraz z braku wytrwałości w dążeniu do celu. Nie przywiązuję zbyt dużej wagi do pieniędzy, nie akumuluję ich. Raczej wydaję je, gdy są a gdy ich nie ma ograniczam swoje potrzeby. Miałem wątpliwą przyjemność wraz z kilkudziesięcioma innymi osobami być "wykiwanym" przez nieuczciwą spółdzielnię mieszkaniową. Pieniądze, które udało mi się zarobić i które otrzymałem od rodziców w większości przepadły, a reszta jest na lata zamrożona w obciążonej hipotekami działce. Czy mam szanse zapewnić mojej rodzinie bezpieczeństwo?

Chociaż kocham Boga, trudno mi było uwierzyć w sensowność takiej wpadki. Zarówno moja żona Gosia jak i ja zadawaliśmy Mu pytanie: Dlaczego na to pozwoliłeś? Mamy prawo mieć mieszkanie! Przecież nas kochasz! Myślałem sobie: Cóż, Bóg dał, Bóg wziął, ciągle jednak wciąż nie do końca rozumiem dlaczego. Myślę, że jednym z powodów było nauczenie nas szukania bezpieczeństwa nie w materialnym oparciu lecz w Bogu.

W pewnym psalmie przeczytałem takie słowa:

Alleluja. Błogosławiony mąż, który boi się Pana i rozmiłował się w jego przykazaniach!
Potomstwo jego będzie możne na ziemi, Pokolenie prawych będzie błogosławione.
Dostatek i bogactwo są w domu jego,
A sprawiedliwość jego trwa na wieki.

Źycie opisywanego człowieka jest optymalne. Ma on bezpieczeństwo i szczęście wypływające z posłuszeństwa woli Boga (wierzę, że swoje zasady i wytyczne zawarł w Piśmie Świętym). Szczęście w przyjaźni z Bogiem owocuje dostatkiem zgodnie z obietnicą psalmu, choć myślę, że dostatkiem szerszym niż tylko gotówka i nieruchomości. Czym między innymi jest ten dostatek:

- miłością i szacunkiem do Boga, siebie i bliskich mi osób, sąsiadów,
-
przyjaciół, których kocham i o których się troszczę,
-
świadomością, że to, co robię i jak żyję ma sens wykraczający poza śmierć,
-
radością z zaspokojenia wszystkich potrzeb.

Jak to realizuję w życiu? Na szkoleniu dla rodziców nauczyliśmy się, że dzieci nie potrzebują, aby kupować im wszystko, co zobaczą w sklepie. Wcześniej przy każdych zakupach czuliśmy się w obowiązku kupować im słodycze i zabawki. Stało się to zmorą naszych zakupów a dzieci były coraz bardziej zachłanne i wymagające. Nasza rodzina przyjęła zasadę kupowania rzeczy, których rzeczywiście potrzebujemy. Moi synowie na początku narzekali "tato, to było złe szkolenie", ale po miesiącu przyjęli tę zasadę. Cała nasza rodzina zaczęła to stosować i - wydatki znacząco spadły.

To ile mam pieniędzy i jak je wykorzystuję mówi wiele o mojej dojrzałości i charakterze.

Również o twoim.

Pozdrawiam - Darek

jeśli chcesz porozmawiać z kimś o przyjaźni z Bogiem, napisz:
trojmiasto@podprad.pl

Deleted user Nov 24 '99
Deleted user

LUBIĘ: koty, różowy kolor, lato, morze, spać, malować.

POTRZEBUJĘ: miłości.

NUDZĘ SIĘ: nigdy się nie nudzę, bo mam za dużo pomysłów na wykorzystanie czasu. Problem tylko w tym, czy walcząc z własnym lenistwem biorę się w garść i rzeczywiście te pomysły realizuję.

KRYTYKA: chyba jak każdy - nie lubię, ale przyjmuję. Zwłaszcza kiedy jest konstruktywna, a zamiarem jej nie jest bezsensowne wyżycie się, lecz chęć mobilizacji i zbudowania.

SŁABOŚCI: lenistwo, niecierpliwość, nerwowość, czarnowidztwo, egoizm, bałaganiarstwo.

ZALETY: poświęcenie, altruizm, umiejętność słuchania ludzi, wrażliwość.

CZEGO SIĘ BOISZ? Ludzi, którzy na siłę chcą narzucić mi swoje zdanie.

MARZENIE: stać się zupełnie wolną od własnych słabości i rozterek (niestety nie do osiągnięcia w 100% na tym padole).

CZEGO PRAGNIESZ NAJBARDZIEJ? Dobra i szczęścia dla rodziny i bliskich mi osób.

CO BYŚ CHCIAŁA PRZEKAZAĆ STUDENTOM? Miłość jest rzeczą jaką powinniśmy mieć przed oczyma, gdy uwierzymy w Bożą miłość i Jego bezwarunkową akceptację, wtedy zaakceptujemy siebie i nauczymy się kochać innych, efektem tego będzie nasza umiejętność dawania jej innym. Czego sobie i Wam życzę!

Natalię podpytywała: Kasia

Co myślisz o tym artykule? Napisz swój komementarz poniżej.

Deleted user Apr 26 '99
Deleted user

Kącik dynamicznej reporterki... ...czyli Monika w galopie

...wiosna, wiosna, słońce, kwiaty, ciepło, cieplej coraz i to nie tylko w przyrodzie. Jakoś tak z większym zainteresowaniem dziewczyny patrzą na chłopców a chłopcy na dziewczyny. Dlaczego jedni (jedne) budzą w nas większe zainteresowanie, bardziej lubimy spędzać z nimi swój czas. Co takiego cennego jest w drugiej osobie, że czas spędzony z nią należy do najprzyjemniejszych, najcenniejszych? Zbliżająca się wiosna i ciekawość sprowokowały mnie do zadania dwóch pytań dziewczynom: "Jak sądzą, co chłopcy cenią w dziewczynach?” i drugie - "Co one cenią w chłopcach?" I chłopcom : "Jak sądzą, co dziewczyny cenią w chłopcach?" i "Co oni sami cenią w dziewczynach?".

Panowie! UWAGA! Odpowiadają PANIE:

Humor, wygląd (standartowy-typ "Pameli" lub jej przeciwieństwo-brunetka), inteligencję, zaradność (to tak na przyszłość), no i na pewno nie cenią chamstwa.

A co wy cenicie w chłopcach?

Kulturę osobistą, klimat (to nie może być facet, który ma garnitur) inteligencję, to musi być ktoś z kim można się dogadać.

studentki, III filologia polska


A co na te pytania przyszła studentka:

Dobry humor, zainteresowanie drugą osobą, dobre pomysły, chłopcy nie lubią kłamstwa.

A ja lubię dobrą rozmowę, poczucie humoru.

Gosia, liceum

Kobiecość przede wszystkim, ogólnie powinni cenić rozum, stanowczość, ciepło, uczciwość.

Źeby byli czuli, romantyczni, stanowczy i "mamisynki" odpadają.

Wygląd przede wszystkim (ładna twarz, zgrabne nogi, ogólnie zadbana), na pierwszy rzut oka to tak, ale później w głębszej relacji to to, co we wnętrzu - towarzyskość, radość życia, szacunek do drugiej osoby, inteligencja.

Agata, Iza, III germanistyka

A co wy cenicie w chłopcach?

Poczucie humoru ,odpowiedzialność, dbałość o siebie, kogoś, kto ma coś w sobie a później dla mnie ważne jest, żeby był ambitny, szczery, towarzyski, że mogę na niego liczyć w każdej sytuacji, że mam do niego 100 % zaufania, jego stosunek do innych ludzi, zainteresowania.

Iwona, Marta, I filologia polska

UWAGA! Panie! Odpowiadają PANOWIE:

Co cenią dziewczyny?

Zdecydowanie, lubią facetów, którzy wiedzą czego chcą.

A ty?

Zdecydowanie, stanowczość, żeby wiedziały czego chcą, ale kobieta zmienną jest.

Wiesiek, II elektrotechnika

Dziewczyny w chłopakach?

Inteligencję, szczerość, opiekuńczość.

A ty?

Bardzo trudne pytanie, nie da się na nie odpowiedzieć jednoznacznie, ale również cenię inteligencję, szczerość.

pewien student PG


To nie jest tak, że wszystkie dziewczyny cenią to samo. Ja nie mam pojęcia, to ty powinnaś wiedzieć (no tak, w końcu jestem dziewczyną - przyp. reporterki).

Bardziej mogę powiedzieć, co cenię ogólnie w ludziach i jest to: otwartość, szczerość, chęć niesienia pomocy, zaangażowanie.

student, III informatyka


Uczciwość, wierność i chłopcy cenią to samo.

Robert, I historia

A co na to przyszli marynarze :

dziewczyny cenią w chłopaku mądrość, to, żeby nie żył na pokaz, żeby nie myślał wciąż o tym co inni pomyślą, czyli żeby był sobą.

A wy?

Też mądrość, naturalność, żeby nie wzorowały się np: na "Pamelach", a ja lubię jak dziewczyna jest trochę roztargniona...

Michał i Rafał, I nawigacja

Dzięki za wasze bezcenne uwagi dotyczące dziewczyn (chłopców), które cenicie. Mam nadzieję, że pozwolą one wam zorientować się w oczekiwaniach płci przeciwnej a może odkryć w sobie te piękne cechy lub w kimś innym...

Monika "na tropie"

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

rys. corel gallery
Kilka miesięcy temu stanęliśmy na ślubnym kobiercu. Już wcześniej wiedzieliśmy, że się różnimy jako kobieta i mężczyzna (przez półtora roku "chodzenia" można dużo odkryć). Jednak po ślubie poznaliśmy się znacznie lepiej, a to przecież początek. Pomimo naszego dość skromnego doświadczenia małżeńskiego, chcielibyśmy przekazać Ci to, czego nauczyliśmy się na temat różnic. Mamy nadzieję, że pomoże Ci to trochę lepiej zrozumieć płeć "uzupełniającą".

Różni nas oczywiście wygląd, także typ temperamentu, wychowanie w domu rodzinnym. Zajmijmy się jednak różnicami wynikającymi z odmienności płci. To, co tu piszemy wydaje nam się prawdą odnośnie wielu mężczyzn i kobiet, ale z pewnością są wyjątki.

GOSIA: Pociągają mnie relacje z ludźmi: lubię rozmowy, szczególnie pogaduszki z przyjaciółką przy kawie, lubię romawiać o uczuciach.

BARTEK: Pociągają mnie zadania: lubię dążyć do określonego celu, rozmawiam częściej o faktach (np.: komputer).

GOSIA: Pragnę okazywania miłości: lubię dostawać kwiaty, drobne prezenciki, listy, chcę często słyszeć, że jestem kochana (a często oznacza kilka razy dziennie), lubię, gdy Bartek poświęca czas na rozmowę ze mną.

BARTEK: Pragnę okazywania szacunku: lubię, gdy Gosia mi ufa, szczególnie przy podejmowaniu decyzji, a to oznacza, że mnie nie poucza, wierzy, że potrafię coś zrobić bez jej rady; lubię, gdy w towarzystwie innych osób stoi po mojej stronie.

GOSIA: Gdy mam problem: potrzebuję słuchacza, gdy mam okazję "wygadać się", wiele rzeczy się wyjaśnia i problem często wydaje się mniejszy.

BARTEK: Gdy mam problem: chcę go rozwiązać sam, często nie chcę o tym rozmawiać; irytuje mnie, gdy Gosia chce mi pomóc, zanim ją o to poproszę.

Możesz powiedzieć, że to niewiele. Jednak, gdybyśmy tego nie wiedzieli o sobie, byłoby nam jeszcze trudniej rozumieć siebie nawzajem. W czym pomaga nam znajomość tych różnic? Mamy świadomość, że są, i że nie uda nam się zmienić płci przeciwnej. Możemy natomiast uczyć się akceptacji i zrozumienia, próbować spojrzeć na świat oczami drugiej osoby. Wymaga to oddania i miłości. Oznacza też ciągłe popełnianie błędów czy nieporozumienia. Wierzymy jednak, że praca nad naszą relacją opłaca się, bo stopniowo stajemy się sobie coraz bliżsi. Podobnych doświadczeń życzymy i Tobie.

Gosia i Bartek

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

rys. corel gallery

Lubię być zakochana. To taki stan, jak pierwszy podmuch wiosny - lekki, przyjemny, radosny. Szara rzeczywistość wokół nas nabiera kolorów, wszystko wydaje się prostsze, a my sami jesteśmy weseli i pełni życia.

Niestety, wiem z własnego doświadczenia, że taka sielanka nie trwa wiecznie. W zakochaniu jest bowiem także wiele bólu - zwykłego, ludzkiego, który bierze początek z naszych niedoskonałości. Szukamy spełnienia marzeń, ideału, a znajdujemy przeciętność (przecież tak bardzo piękną!), z którą trudno się nam pogodzić. Zdarza się, że bardziej przeżywamy i analizujemy własne stany uczuć, żywimy się nimi, a w międzyczasie "gubimy" gdzieś po drodze to, co najważniejsze - kochaną osobę.

Tak wielu z nas nie chce, a może nie potrafi trwać przy boku drugiego. Wymagamy, by ciągle coś się działo, by miłość objawiała się niezwykle intensywnie. Pragniemy, aby było tak, jak na początku znajomości, kiedy to każde spojrzenie na ukochaną osobę przyprawiało nas o palpitację serca.

Często wydaje się nam - zakochanym, że jesteśmy zdolni do przeżywania prawdziwej miłości już na początku drogi. Prosta obserwacja życia wykaże, że miłość to bardzo długi proces - aż do ofiary z samego siebie. Miłości trzeba się uczyć. Wbrew opinii, miłość to nie uczucie - to świadoma decyzja.

Ból zakochania jest czasem większy niż nasze ludzkie siły. Dlatego wielu zawraca. Zamyka się w sobie, lecząc rany po nieudanym związku.

Cóż więc robić? Popaść w cynizm lub obojętność? Nie angażować się w głębsze relacje?

Być, albo nie być? Oto jest pytanie!

MAGDA

Nie jest łatwo pisać o miłości. Chyba nikt nie udzielił jeszcze satysfakcjonującej wszystkich odpowiedzi na pytanie: Czym jest miłość? Ja również nie mam takich ambicji. Chciałabym, abyście jedynie spojrzeli na pewną sytuację...

Zakochanie, to pewien cudowny stan euforii i każdemu takiego szczęścia życzę. Wówczas życie jest tylko piękne, świat tylko ciekawy a ludzie tylko radośni. Nie przeszkadzają ci śmieci na chodnikach i tłok w tramwajach. Bez nerwów przesuwasz się i uśmiechasz, gdy ktoś wpadnie na ciebie biegnąc ulicą. W końcu to nie jest aż takie ważne. Podwójne lub nawet potrójne różowe okulary, które nosisz sprawiają, że wszystko wydaje się wspaniałe. Nie ma rzeczy nieosiągalnych - zrobisz wszystko, by móc zobaczyć uśmiech na jej, czy jego twarzy. Liczy się tylko to, aby być blisko tej drugiej osoby, widzieć ją jak najczęściej, rozmawiać spędzać razem jak najwięcej czasu. Jest rewelacyjnie! Unosicie się oboje pięć centymetrów nad ziemią z głowami w chmurach, zapatrzeni w siebie, zamknięci w sobie tylko znanym świecie, odcięci od rzeczywistości.

Dziwne jest tylko to, że po jakimś czasie okazuje się, że człowiek, z którym chodzisz jest zupełnie inny niż na początku sądziłaś. Zauważasz, że jest zbyt uparty i ze kiedy rozmawialiście (poprzedniego dnia) jego uwaga była zbyt rozproszona. Zapomina też ostatnio o tym, że lubisz mandarynki, stanowczo również zaniedbuje inne przyjazne gesty. Ty właściwie wolałabyś pójść do pubu ze znajomymi - bez niego. Nie masz też ochoty kupować z nim kolejnej części do jego ulubionego roweru, któremu (tak na marginesie) poświęca zbyt dużo czasu. Słuchanie o możliwościach jego komputera, też przestało być już zabawne. Zaobserwowałaś też jego rozdrażnienie i jesteś prawie pewna, że nie mówi ci wszystkiego.

Cóż ... stało się!!! Różowe okulary, które dotychczas miałaś spadły i z hukiem rozbiły się o bruk. Znów denerwuje cię brud na ulicach, gapiący się ludzie i brak miejsca (choćby stojącego) w autobusie. Jego chyba też już "to" dopadło, bo podczas waszej niedawnej, dosyć burzliwej dyskusji, zauważyłaś w jego oczach zdziwienie, wręcz szok spowodowany twoja reakcją.

Zaczęło się życie! Do ciebie i do niego należy teraz decyzja czy chcecie uczyć się kochać siebie nawzajem pomimo waszych wad, trudności w komunikacji i tych spraw, które was różnią. Musisz zastanowić się, czy chodzisz z tym facetem, bo zależy ci na nim jako na człowieku, czy dlatego, że jest na tyle przystojny, że możesz bez wstydu pokazać się z nim na kolejnej imprezie.

Zastanówcie się oboje, czy zależy wam na sobie na tyle, aby szukać różnych sposobów porozumiewania się, by budować wzajemna przyjaźń i zaufanie. Czy chcecie brać za siebie nawzajem odpowiedzialność i czy jesteście gotowi dawać cos nie oczekując nic w zamian? Czy umiecie iść na kompromis?

Nauka tego wszystkiego wcale nie będzie łatwa i krótka, ale warto spróbować. Jeśli oboje zdecydujecie się na budowanie waszej relacji, po jakimś czasie może okazać się, że razem stworzyliście coś pięknego. Coś, co jest nieco inne od pierwszego zauroczenia, ale za to pełniejsze, co daje wam poczucie szczęścia i bezpieczeństwa. Czy to miłość...?

Ewa

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

razem czy osobno?

to rzeczywiście odwieczny problem. I gdyby chodziło tu o sprawę ortografii, to problem byłby łatwy do rozwiązania. Wystarczy tylko sprawdzić w słowniku i już wiemy, czy niegaszone wapno pisze się razem, czy osobno. Lub inne słowa, jak: niemota, nie inaczej, nie krochmalony, nie krwawy i niekulturalny. Ale nie odchodźmy od tego zasadniczego tematu: „Jak znaleźć tego jedynego mężczyznę, czy tę jedyną kobietę na całe życie?”

 


Jak złapać męża? - pyta pani Genowefa z Grudziądza?

Cóż, jest wiele sposobów, ale w fazie rozwoju techniki, polecanym przeze mnie sposobem jest kontakt telefoniczny. W przypadku, gdy mąż jest w pracy, możemy go złapać przy pomocy zwykłego telefonu. Natomiast, gdy w tzw. terenie, łapiemy go przez telefon komórkowy.

Jaki jest najlepszy materiał na żonę? – pyta pan Sławomir z Grójca.

Panie Sławomirze, wszystko zależy od urody i indywidualnego gustu małżonki. Obecnie najbardziej luksusowymi materiałami są: len, bawełna i wełna. Ale zanim dokona pan wyboru, proszę dokładnie rozważyć, który z nich jest najlepszy na pańską żonę.

Kasia

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

(tylko dla kobiet)

No to mamy wiosnę. I nawet jeśli ta wiosna jest tylko w kalendarzu, to i tak już teraz większość kobiet zaczyna cieplej myśleć o brzydszej części ludzkości. No i tutaj trzeba uważać. Pewne typy mężczyzn należałoby odrzucić już w przedbiegach. Np. jaka kobieta chciałaby związać się z kimś, kto wykonuje najniebezpieczniejszy z zawodów, czyli z ... listonoszem? Łatwo jednak rozpoznać listonosza, bo listonosz zawsze puka dwa razy.

Inną kategorią niepożądanych partnerów są różnego rodzaju bestie. I tak, bestię właściwą odróżnimy po przesadnym zamiłowaniu do róż, wilkołaka po zwiększonym zużyciu żyletek w okolicach pełni księżyca, a najskuteczniejszym testem na wampira będzie wystawienie go na silne oddziaływanie promieni słonecznych.

Oddzielnym czynnikiem koniecznym do rozpatrzenia jest wiek potencjalnego towarzysza życia. Otóż niewskazane jest spotykanie się z mężczyzną, który na pierwszą romantyczną randkę zabierze cię do osiedlowej piaskownicy. Mało ekscytujące też będzie umawianie się z kimś, kto nigdzie nie rusza się bez tzw. "balkonika".

Należy zauważyć również, że osobnicy, którzy mają skłonności do przesady w jakiejkolwiek dziedzinie, mogą przysporzyć niejakich kłopotów. Zapalony sportowiec może zabrać cię na randkę na mecz bokserski (dla uatrakcyjnienia wieczoru to ty staniesz w jednym z narożników). Miłośnik turystyki może zapoznać cię w dżungli Amazońskiej z pewnym, niezwykle agresywnym, plemieniem kanibali. Wielbiciel komputerów zapewne nie zechce porozumiewać się z tobą inaczej jak tylko przy pomocy poczty elektronicznej (co może być nieco kłopotliwe, zwłaszcza jeśli nie masz dostępu do komputera). Pasjonat filozofii jest w stanie udowodnić ci, że w zasadzie nie istniejesz i w związku z tym dalsze spotykanie się z tobą jest pozbawione sensu itd., itp.

Jest jeszcze kilka typów mężczyzn niewartych polecenia:

- taksówkarz (może się okazać, że jest płatnym mordercą, czyli tzw. kilerem);

· pisarz (a może nie lubi psów i zbyt dużo pieniędzy wydaje na mydło?);

· żołnierz (twoje własne dziecko może, przy pomocy jego broni, zastrzelić twojego ulubionego pudla);

· brunet (zwłaszcza wieczorową porą i w czerwonym kapeluszu);

· człowiek w czerni (i tak wszystkie miłe chwile wymaże ci z pamięci);

· anioł (bo może się okazać wrednym cieciem);

· kulturalno-oświatowy (jaka kobieta chciałaby, żeby o jej facecie pisano w damskim WC: "KO-wiec jest głupi") i wielu innych...

Osobną rodzaj stanowią tzw. studenci. Rodzaj ten charakteryzuje się wrodzoną tendencją do minimalizowania wszelkiego wysiłku (zwłaszcza intelektualnego w obliczu sesji). Wielu przedstawicieli tego rodzaju w swych pieczarach magazynuje zapasy pustych butelek po piwie, starych gazet itp. Student żywi się w przerwach między zajęciami. W przyrodzie spotyka się bardzo wielu studentów, którzy nie pasują do powyższego opisu, gdyż ewolucja edukacyjna wykształciła bardzo różnorodne gatunki w ramach rodzaju student (np. płaskoczoły czy wieczny).

L i g a O c h r o n y P r z y r o d y

a p e l u j e !

STUDENT JEST POD

ŚCISŁĄ OCHRONĄ.

Z nastaniem pierwszych ciepłych dni studenci opuszczają swe legowiska. Napotkanego studenta prosimy otoczyć opieką i nakarmić.

A.

Deleted user Apr 25 '99
Pages: «« « ... 2731 2732 2733 2734 2735 ... » »»
  • Save this on Delicious
  • Buffer

News

Coarse words and new thinking

As is often pointed out, coarse or profane language usually represents an outburst of emotion, not careful reason. The president of the United States recently used coarse language while discussing im

Spy suspect s arrest: What motivates turncoats?

Recommended: How much do you know about China? As for geopolitics, the US is now aware that China has developed a full spectrum intelligence capability. “I don’t think this should be seen as someth

The U.S. Has Cut Half of Its Aid to Palestinian Refugees Pending U.N. Reform

The U.S. is the largest donor to the agency that supports millions of Palestinian refugees

Science Says: That Michigan meteor could have been meatier

Science Says: That Michigan meteor could have been meatier

Despite tragic blaze, New York s fire fatalities are sharply down

Just one year ago, New York City officials were celebrating the lowest number of fire fatalities the city had ever seen in over 100 years. It was the largest number of fatalities in a single fire in

States make headway on opioid abuse

In Massachusetts and Rhode Island partial year estimates for 2017 show drops of 10 percent and 9 percent respectively in overdose deaths. Massachusetts was the first of what are now many states that

Watch today’s SpaceX launch live right here at 12:30 PM

SpaceX might have some seriously grand plans for the near future of its rocket program, but until the world s most powerful rocket is ready to head skyward, it s business as usual at the commercial

Palatine boy scouts send science experiment into space via SpaceX rocket

A SpaceX rocket that launched Monday toward the International Space Station is carrying an experiment from a boy scouts troop in Palatine.

Adsense

Loading...
Oxwall: 1.8.4 (10800) Page: 0.667s | 2.00 MBMB Request: BLOGS_CTRL_Blog::index Components: 20 Events: 193 Database: 79qrs | 0.598s CLEAR CACHE