en

User blogs

  • Save this on Delicious
  • Buffer
Deleted user

rys. corel galleryMniej więcej w piątym roku małżeństwa z Anią zacząłem świadomie pojmować, co naprawdę decyduje o tym, że seks jest udany.

Któregoś razu po naprawdę udanym seksie powiedziałem: "Ach, było wspaniale. Bardzo mi się podobało. Podobała mi się każda chwila. Było tak dobrze jak na początku..."

Popatrzyłem na Anię, spodziewając się, że skinie głową albo powie coś w rodzaju: "Tak, było świetnie". Ale ona tylko popatrzyła na mnie zagadkowo.

"Tobie się nie podobało?" - spytałem.

"Myślałam, że było o wiele lepiej" - odparła rzeczowo.

Nagle opanowały mnie mieszane uczucia. Pomyślałem: Co to znaczy, że było lepiej? Czy na początku tylko udawałaś? Jak możesz mówić, że było lepiej? To znaczy, że na początku naszego współżycia nie było wspaniale?

"Kiedy zaczęliśmy współżycie - kontynuowała Ania - było cudownie, ale ty mnie dobrze nie znałeś, a ja dobrze nie znałam ciebie. Trzeba lat, żeby kogoś dobrze poznać. Kiedy teraz kochasz się ze mną, wiesz, kim jestem. Wiesz o tym, co we mnie jest najlepsze, i o tym, co najgorsze, i wciąż mnie pożądasz i kochasz. I dzięki temu teraz seks jest dla mnie głębszy, bardziej udany".

Od tego momentu zacząłem sobie uświadamiać prawdę zawartą w jej wypowiedzi.

(Powyższa ilustracja, to przykład z życia pewnego małżeństwa, opowiedziana słowami męża.)

Miłość jako postawa wobec drugiej osoby, wyrażana jest na co dzień jako gotowość do budowania, do rozwijania trwałej więzi. Wymaga to czasu i poświęcenia. Wtedy jesteście gotowi na naukę:

- odpowiedzialności za siebie nawzajem,

- umiejętności komunikowania się, rozumienia siebie nawzajem,

- dawania i przyjmowania uczuć,

- akceptacji - przyjmowania drugiej osoby taką jaką ona jest.

Pomyśl o tym. Bez tego seks wcześniej czy później okaże się być jedynie zaspakajaniem popędu płciowego (a na tym chyba nie zamierzasz zacząć i/lub skończyć...?), a Twoje głębokie pragnienia: intymności, czułości, zaufania, bycia rozumianym, spełnienie w relacji z drugą osobą, przyschną, prowadząc cię do przegranej. Źyciowej przegranej.

Kto wie, może się zdziwisz, ale Biblia afirmuje miłość seksualną i na jej kartach wcale to nie jest temat tabu. A wspominam o tym dlatego, że Stwórca człowieka wraz z jego seksualnością, dobrze doradza na temat: "Co sprawia, że życie jest udane?". We wszystkich jego sferach i przejawach.

Źyczę ci gotowości do położenia solidnych fundamentów pod seks. Oby nigdy nie był dla ciebie jak używka, zastępująca pragnienie miłości, bo szybko zbrzydnie, zwyrodnieje lub inaczej obróci się przeciwko tobie. Powodzenia i... duuużo przyjemności we właściwym czasie i z właściwą osobą.

Marzena

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

Słowo psychologa: Konflikty

Konflikt, to sytuacja, w której stykają się ze sobą, wykluczające się potrzeby, życzenia, interesy, działania, poglądy.

Konflikt między dwoma (lub większą ilością osób) ujawnia się zwykle w jakimś błahym wydarzeniu czy rozmowie, kiedy to różnice dają o sobie znać. Mogą być one rzeczywiste lub pozorne. Pozorne, to takie, które wystąpiły na skutek braku porozumienia lub złego porozumienia. Różnice rzeczywiste mają swoje źródło w faktycznie istniejącym braku zgodności w jakiejś sprawie. W takich sytuacjach ujawnia się tendencja, by własne zdanie traktować jako słuszne, a zdanie innych jako błędne (najgorsze jest to, że druga strona myśli identycznie!).

Konflikt może zbliżyć do siebie dwie osoby, wprowadzając większe zrozumienie między nimi, albo też może oddalić ich od siebie. Wiele osób woli raczej unikać spraw konfliktowych, gdyż nie nauczono nas skutecznych sposobów stawiania im czoła.

Są cztery główne sposoby podejścia do konfliktów.

1. Dążenie do zwycięstwa: "Ja wygram, ty przegrasz - ja mam rację, ty mylisz się"

Styl ten zwykle odzwierciedla pragnienie dominacji, a dbałość o osobiste więzi ustępuje miejsca potrzebie tryumfu.

2. Wycofanie się: "Jest to dla mnie niewygodna sytuacja, więc usuwam się"

Troska o dobre, niczym nie zakłócone relacje ustępuje miejsca chęci uniknięcia przykrości.

3. Poddanie się: "Zamiast zaczynać kłótnię, zgadzam się na wszystko, czego sobie życzysz"

Ludzie, którzy mają takie podejście zakładają, że znacznie lepiej być miłym, poddawać się, iść komuś na rękę, rezygnować z własnych opinii niż ryzykować konfrontację. Dla nich poczucie bezpieczeństwa jest znacznie ważniejsze niż bliskie więzi.

4. Łagodne przeciwstawienie się (konfrontacja): "W trosce o naszą relację trzeba uporać się z tym spornym problemem w jego rzeczywistych rozmiarach"

Podejście takie zapewnia największą szansę zadowalającego rozwiązania konfliktu przy minimum pogróżek i stresów. Więzi ceni się wyżej niż zwycięstwo czy porażkę, ucieczkę lub przyjemne samopoczucie.

Jednym z największych błędów popełnianych przez pary podczas konfrontacji jest skupianie się jednego partnera na drugim ("ty"). Przekazy ustne adresowane do drugiej osoby, są odbierane jako ataki lub nagany, obciążające winą drugą osobę. Przekazy skoncentrowane na sobie samym ("ja") są zwykle bardziej zrozumiałe, szczere i nie obciążają winą. Zdania formułowane w pierwszej zamiast w drugiej osobie tracą charakter pogróżek (np.: Nie rozumiesz mnie! Czuję się źle rozumiana. Nigdy cię nie ma w domu! Czuję się samotna, gdy dużo czasu spędzasz poza domem).

Przy rozwiązywaniu konfliktów warto zwrócić uwagę na to:
- co chcę powiedzieć ?
- po co ?
- kiedy chcę to powiedzieć ?
- gdzie i jak?

Ostatnim etapem konstruktywnego rozwiązywania konfliktów jest przebaczenie drugiej osobie. Przebaczyć to nie znaczy zapomnieć! (często jest to niemożliwe). Jest to raczej decyzja o nie wracaniu do tej sprawy, nie wytykanie " bo ty wtedy powiedziałeś..., zrobiłeś..., obraziłeś...", nie roztkliwianie się nad swoim losem "jak on mógł mi to zrobić...". OK. Zrobił coś, co sprawiło mi przykrość, ale każdy ma prawo do popełniania błędów.

(Artykuł i rysunki na podstawie materiałów M. i W. Grabowskich "Rozwiązywanie konfliktów w małżeństwie”)

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

rys. corel galleryCzym jest disco-polo? Czy jest to, jak niektórzy twierdzą: już "zjawisko społeczno-kulturalne ", czy też, jak utrzymują inni: niewinny, lekki i banalny styl muzyczny.

Spróbujmy dociec sedna tego zagadnienia poprzez analizę typowego utworu disco-polo. Słowa do zaprezentowanej tu piosenki "Lola", ułożyła nasza redakcyjna koleżanka w okresie swej fascynacji tymże nurtem muzycznym.

1. Kochanie, kochanie, to

Co się z nami stanie?

Chyba już mnie nie kochasz,

Bo rocznicę masz w nochu .

Pierwsze wersy piosenki wskazują na silny lęk egzystencjalny targający autorem ("co się z nami stanie?"). Jak możemy się przekonać, ma on swoje podłoże we frustracji związanej z niemożnością poznania tajemnicy wszechrzeczy. Niestety, ma to negatywne przełożenie na sferę czysto fizjologiczną i skutkuje groźną chorobą układu oddechowego, umiejscowioną zresztą w "nochu" (prawdopodobnie chodzi tu o polipy).

2. Józek miał dresik z kreszu,

To był człowiek biznesu.

Lecz go w dal odrzuciłam,

Tylko Ciebie lubiłam.

Jak na dłoni widać tu zderzenie dwóch przeciwstawnych światów: świata idei i piękna z jednej strony oraz brutalnej rzeczywistości związanej z transformacją systemową naszego kraju - z drugiej. "Józek", to symbol podświadomej tęsknoty za czymś czystym i idealnym, ale jednocześnie jak najbardziej rzeczywistym ("dresik z kreszu").

3. Jak mnie nie chcesz już kochać,

To nie będę szlochać.

Odejdź, zabierz berety.

Zostaw Szazy kasety!

Tu z kolei możemy zauważyć głęboko stłumione negatywne uczucia ("nie będę szlochać"), związane najprawdopodobniej z jakimiś bolesnymi przeżyciami z dzieciństwa. Może tu chodzić np.: o uraz powstały w wyniku konieczności chodzenia w berecie przez cały rok.

Jak widać więc, na podstawie powyższej analizy teksty piosenek disco--polo są utworami głębokimi i wielowarstwowymi. Myślę, że twórczość ta może w zdecydowanym stopniu przyczynić się do rozwoju intelektualnego i emocjonalnego naszego społeczeństwa, czego serdecznie Wam i sobie życzę.

Miłośnik disco-polo.

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

rys. corel galleryPokrętek nie miał żalu do kolegi, że go wydał. Gdyby to jego Pokrętkowa wzięła w krzyżowy ogień pytań, to wydałby nie tylko najlepszego przyjaciela, ale i matkę, Ojczyznę i w ogóle wszystkie tajemnice świata, nawet te, o których nie ma bladego pojęcia. Zresztą jak można mieć żal do takiego strzępku człowieka jaki z niego pozostał po spotkaniu z Pokrętkową (i jej prawym sierpowym)?

No, ale teraz musi szukać nowej mety, ta już jest spalona. Pierwszy miesiąc po ucieczce z domu spędził w sieci ciepłowniczej niedaleko ulicy Wyspiańskiego. Inni, którzy tam mieszkali, założyli Komitet Obrony Mężów Przed Agresywnymi Niewiastami (w skrócie K.O.M.P.A.N.). Gdy Pokrętek opowiedział im swoją historię, to od razu wybrano go na honorowego prezesa Komitetu. Niestety, z chwilą, gdy widziano Pokrętkową węszącą w pobliżu KOMPAN'a, Pokrętek musiał szukać nowej kryjówki. Wtedy właśnie przyjął go do siebie przyjaciel (był akurat w bardzo dobrym nastroju, bo żona go zostawiła). No, ale tutaj też go odnalazła.

Nadszedł czas znaleźć coś nowego. Szczęście sprzyjało Pokrętkowi. Pewien podróżnik szukał pomocnika do dźwigania bagażu w wyprawie na Biegun Południowy (Green Peace zabroniło zabierać zwierzęta w tak niebezpieczną podróż). Znowu okazało się, że nauczyciele w szkole nie wiedzą co mówią, na południu wcale nie jest cieplej niż w Polsce (wręcz przeciwnie). Podróżnik był bardzo miły dla Pokrętka, w zasadzie to on niósł cały bagaż, a Pokrętek tylko jego. Czasem nawet dawał mu coś do jedzenia. W sumie, w porównaniu do rodzinnego domu, był to wprost raj. W ten sposób dotarli do bieguna południowego i zaczęli wracać do domu (do tej pory Pokrętek nie rozumie po co szli taki kawał). Nasz bohater, z każdym krokiem zbliżającym go do Polski, robił się coraz smutniejszy, wiedział, że nic, co piękne nie trwa wiecznie. Na szczęście podróżnik postanowił wracać do Polski nieco okrężną drogą. W Brazylii kupili dużo roślin i sprzedawali je w krajach, które mijali po drodze. Po dwóch tygodniach belgijska policja aresztowała ich i odesłała do Polski. Pokrętek za niską świadomość karalności popełnianych czynów dostał tylko trzy miesiące aresztu (skąd mógł wiedzieć, że Belgowie mają takiego fioła na punkcie zieleni i że nie wolno tam sprzedawać trawy?).

Pobyt w więzieniu był najszczęśliwszym okresem w życiu Pokrętka. Było nawet wspanialej niż wtedy, gdy Pokrętkowa wyjechała w ich podróż poślubną, bo teraz miał co jeść. Co prawda było tutaj kilku bardzo nieprzyjemnych typów, ale w porównaniu z kochaną żonką, to każdy z nich wydawał się łagodny jak baranek. Dobra passa w życiu Pokrętka zakończyła się na dwa tygodnie przed wyjściem z więzienia. Owego dnia, podczas śniadania, w pasztetowej znalazł gryps następującej treści:

"Muj Pysiaczku-biedaczku. Widziam ciebie w telewizorze. Źałuje ciebie bardzo że jezdeś w tym wieńzieniu. Wybaczam ci wszystko. Wybaczam ci żeś robił te cyrki przy oknie co to przez nie śmiali sie z nas wszystkie somsiadki. I wybaczam ci żeś nie hciał zrobić durzych porządkuw wiosennych ani remontu ani kupić i przynieść ze sklepu nowej meblościanki ani wzionś trzeciego etatu żebyś mnie móg kupiś futro. A nawet wybaczam ci że mnie już nie kochasz. I fcale to nieprawda że nasze małrzeństwo sie nie liczy tylko dlatego że miałeś 41 stopni goronczki jak sie ze mnom rzeniłeś. I wogóle nie ma znaczenia to żem cie spiła przed ślupem tak że cie świadkowie musieli donieść do ołtarza. A pytałam sie Baśki od Pyskaczów co to ma durze wie bo pochowała jusz czterech menżóf i ona powiedziała że jak mnie nie chciałeś pocałować tylko krzyczałeś i wyskoczyłeś przez okno z trzeciego pientra i uciekłeś to znakiem tego rzeczywiście chyba jusz mnie nie kochasz. A mnie to sie zrobiło tak romantycznie bo tak jakoś wiosna idzie i w telewizorze widziałam że sie całowali ale może ty masz racje że to tylko tak do filmu i może rzeczywiście niepoczebnie tak mocno cie walnełam. Ale jak cie widziałam w tym sondzie i miałeś kańdanki i ten sond (a ty widziałeś że on fcale nie był wysoki?) tak walił tym młotkiem to se postanowiłam że ci wszystko wybacze i nawet cie nie bende wiencej biła (ale mniej też nie - nie myśl se). Bende na ciebie czekała pszed bramom wienzienia jak bendziesz miał wychodzić (tylko co bym nie musiał za dugo czekać). Morze nawet obiad zrobie? I może nawet nie bendziesz musiał jeść z Azorem? A powiec jeszcze temu co tym młotkiem tak walił żeby przyszed do nas kiedy bo wyglondał bardzo mile a u nas obraz trzeba powiesić to wbije jakiś gwuść (tylko niech nie przychowty peruce bo sie bendom z nas wszyscy znowu śmieli). Ściskam ciebie mocno. Rzona twoja."

Od tej chwili Pokrętek gorączkowo obmyślał plan ucieczki. Początkowo próbował zmusić władze więzienia do zatrzymania go dłużej. Śpiewał brzydkie piosenki, siorbał i mlaskał na stołówce, na spacerze chodził pod prąd itp. Jednak dyrektor więzienia zapoznał się z grypsem od Pokrętkowej i wiedział, że z jego przytulnego więzienia nie zostanie nawet kamień na kamieniu jeśli Pokrętek nie wyjdzie w porę. Następnie Pokrętek próbował uciec. Wymyślił mnóstwo forteli jednak za każdym razem strażnicy udaremniali jego ucieczki (nawet gdy przebrał się za babę ze wsi, psa czy ufoludka). Zanim nadszedł feralny piątek - dzień opuszczenia więzienia, Pokrętek próbował jeszcze głodówki, odwoływania się do ministra sprawiedliwości, Prezydenta, Rzecznika Praw Obywatelskich i księdza Rydzyka. Nic nie pomogło. Rozpacz popchnęła go do samobójstwa. Niestety nie osiągną zamierzonego efektu, ani wieszając się na papierze toaletowym (zabrali mu sznurowadła), ani próbując połknąć swój język.

Nadszedł w końcu dzień opuszczenia więzienia. Czterech strażników musiało odrywać Pokrętka od pryczy w celi, a jego krzyk słyszano aż we Wrzeszczu. Wyrzucili go następnie za bramę więzienia (prosto w ramiona czekającej już żony) i szybko schronili się w bezpiecznym wnętrzu. Pokrętkowa wyściskała męża i zawlokła go do domu. Źebra za jakiś czas same się zrosną, a wspomnień tych kilku szczęśliwych miesięcy już nikt Pokrętkowi nie odbierze.

A.

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

rys. corel galleryOdcinek 1: ZAUROCZENIE

ONA: Siedem lat temu poznałam chłopaka, którego na początku uważałam za wielkiego zarozumialca. Teraz jest moim mężem.
Poznałam Kamila na dyskotece, wtedy pierwszy raz zaprosił mnie na randkę. Spodobał mi się, ponieważ był przystojnym facetem, ale delikatnie odmówiłam. Nie zamierzałam być łatwym łupem.
Po kilku tygodniach byliśmy już razem.

ON: Zaczęło się to tak. Piękna kaszubska jesień, zatłoczona pizzeria i ona. Siedziała przy stoliku obok, wcale nie zwracając na mnie uwagi. Najpierw dowiedziałem się z "pewnego źródła", że mieszka tam a tam i że ma na imię Kasia. Potem poznałem się z nią "przez przypadek" i zaprosiłem na imprezę. Dostałem kosza... Spasowałem, ale po miesiącu spróbowałem ponownie. Tym razem usłyszałem upragnione "tak".

Odcinek 2: CZAS POZNANIA

ONA: Mieliśmy po 16 lat, nie bardzo wiedzieliśmy, czego oczekiwać od naszego związku. Było nam razem dobrze. Rozmowy, randki, spacery...
Powstała między nami więź uczuciowa, nie była jednak głęboka. Byliśmy bardziej zatroskani o samych siebie niż o tę drugą osobę.
Po dwóch latach zerwaliśmy ze sobą. Jednak już po miesiącu rozłąki postanowiliśmy spróbować ponownie. Dostrzegliśmy błędy w naszych relacjach i chcieliśmy to zmienić. Spoważnieliśmy, stawaliśmy się coraz bliżsi sobie...

ON: Spędziliśmy wspólnie imprezę, potem kolejny dzień, dwa, tydzień, dwa, miesiąc, rok, dwa, ...pięć. Z pewnymi perypetiami trwało tak przez pięć lat.

Odcinek 3: ZMIANA

ONA: Wiele zmieniło się od chwili, kiedy Jezus stał się najważniejszą osobą w życiu Kamila.

ON: Myśleliśmy już o sobie poważniej, z utęsknieniem czekając na bardziej "wspólną" przyszłość. Ale niespodziewanie w moim życiu pojawił się ktoś jeszcze. Ktoś, kto pokochał mnie i kogo ja pokochałem. Tym kimś był Jezus. Usłyszałem, że Bóg kocha mnie bez względu na to, jaki jestem i co robię, że pragnie mojego szczęścia i ma dla mnie wspaniały plan. Zrozumiałem też, że tylko On może dać mi prawdziwe i szczęśliwe życie, które nie skończy się z chwilą "ustania wszystkich czynności życiowych" mojego organizmu. Tak więc, niczym nie ryzykując, szczerze oddałem swoje życie Bogu w modlitwie. I nie pożałowałem tego, bo On naprawdę wszedł do mojego serca i stał się moim najlepszym przyjacielem. Zaczął odpowiadać na moje modlitwy i wlewać we mnie pokój, którego wcześniej bardzo mi brakowało.

Odcinek 4: DO GÓRY NOGAMI

ONA: Jego relacja z Bogiem miała wpływ na nasz związek. Stał się bardziej dojrzały i wiele o Nim mówił. Ja sama nie byłam przygotowana do podjęcia takiej decyzji. Bałam się zaufać Bogu na tyle, żeby oddać mu każdą dziedzinę życia, szczególnie nasz związek.

ON: Mówiłem więc o tym, jak bardzo Jezus ją pokochał, że zdecydował się umrzeć, ponosząc karę za zło, które w życiu wyrządziła. Trzeba zrozumieć, że człowiek sam w sobie jest zbyt słaby na to, aby próbować odkupić swoje winy. Wystarczy więc powierzyć własne odkupienie Bogu, zaufać Mu i poddać się Jego woli. Przekonywałem, że warto. Nie uwierzyła...

Odcinek 5: MIESZKAJMY RAZEM

ONA: Na III roku studiów podjęliśmy decyzję zamieszkania ze sobą. W końcu i tak będziemy razem - myślałam.

ON: Po trzecim roku studiów zdecydowaliśmy, że zamieszkamy razem jeszcze przed ślubem.

Odcinek 6: PRZYGOTOWANIA

Ona: Przygotowywałam się do naszej wspólnej sielanki przez rok, jestem przecież melancholikiem - perfekcjonistą. Upatrzyłam dla nas stancję w Sopocie, poinformowałam o naszych zamiarach rodziców. Stawało się to dla mnie najważniejszą sprawą. Było podporą, kiedy myślałam o przyszłości.

On: Przygotowaliśmy się do tego solidnie: "zaklepaliśmy" sobie mieszkanie, powiadomiliśmy rodziców, zaczęliśmy kupować najpotrzebniejsze rzeczy.

Odcinek 7: ROZTERKI

Ona: Nie dopuszczałam nawet do siebie myśli, że może się to nie spodobać Bogu...
Bóg w tym czasie uświadomił Kamilowi, że mieszkanie razem - zanim się pobierzemy, nie jest zgodne z Jego wolą i z pewnością nie będzie miało dobrego wpływu na nasz związek.

On: I wtedy to się stało. Mój przyjaciel zaczął mi tłumaczyć, że takie postępowanie nie podoba się Bogu. Jego argumenty wydały mi się śmieszne i staroświeckie, biorąc pod uwagę, że mamy schyłek XX wieku. Tłumaczył mi, że wspólne mieszkanie jest przywilejem małżonków. Ja mu na to, że w czasach Chrystusa małżeństwo było po prostu stanem faktycznym, a nie patetyczną ceremonią, i że w oczach Boga na pewno jesteśmy małżeństwem. Problem w tym, że sam w to szczerze nie wierzyłem... Tego wieczoru, kiedy byłem sam, zwróciłem uwagę na pewien werset w Biblii, mówiący o małżeństwie. Werset, który wcześniej czytałem dziesiątki razy, wtedy właśnie nabrał dla mnie osobistego znaczenia. I zrozumiałem, że Bóg nie patrzy na nasz związek, jak na małżeństwo. Co za tym idzie, wiedziałem, że w tej sytuacji zamieszkanie z Kasią byłoby sprzeciwieniem się Jego woli. Musiałem wybierać. To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu.

Odcinek 8: TRUDNA DECYZJA

Ona: Dla mnie natomiast była to katastrofa - w jednej chwili, mój mały świat, który tak pielęgnowałam w swojej wyobraźni rozsypał się w drobne kawałki. Dotychczasowe marzenia, plany na przyszłość, to cudowne uczucie, jakie mnie ogarniało na myśl o wspólnym gniazdku - wszystko to nagle wydało mi się tak bardzo odległe i nierealne.
Nie mogłam ochłonąć. Byłam wewnętrznie rozdarta i szukałam z uporem maniaka rozwiązania innego niż to, które zaproponował Kamil.

On: Nazajutrz poszedłem do Kasi. Kiedy znaleźliśmy się sami, powiedziałem jej, że bardzo ją kocham, ale zdecydowałem się być posłuszny Bogu. Na początku Kasia jakby nie zrozumiała, więc wytłumaczyłem, że nie możemy zamieszkać ze sobą przed ślubem. Była w szoku. Na zmianę płakała, przekonywała mnie i wyrzucała mi wszystko, co można było wyrzucić, a nawet więcej. Było mi ciężko, bardzo ciężko, ale nie chciałem zmienić decyzji.

Odcinek 9: PRZEMIANA

Ona: Tymczasem ja, bałam się końca naszego związku. Obawiałam się tego, że w oczach Kamila stanę się mniej atrakcyjna, że oddalimy się od siebie i nie będziemy potrafili się zrozumieć. Przez cały czas nachodziła mnie uporczywa myśl, że w końcu Bóg nas rozdzieli.
Wiedziałam, że sama sobie z tym wszystkim nie poradzę. Jedynym ratunkiem był Bóg, bo tylko On potrafi zapewnić nam spokój ducha.
Po dwóch dniach zdecydowałam się całkowicie zaufać Panu i przyjąć Jego przebaczenie. Od tej pory stałam się innym człowiekiem. Bóg sprawił, że moje życie nabrało barw. Teraz jest ono pełne radości i prawdziwego szczęścia.

On: I właśnie wtedy, kiedy uszy bolały mnie już od oskarżeń rzucanych w moim kierunku, kiedy wiedziałem, jaki to ze mnie bezwzględny drań, kiedy rozpacz i smutek sięgnęły zenitu, Kasia niespodziewanie przytuliła się do mnie i uznała, że pragnie, by w jej życiu działa się wola Boga, by Jezus stał się jej Panem.
Nie wiem, czy byłem bardziej szczęśliwy, czy oszołomiony. Niemalże skakałem z radości. Zupełnie, jakby nowy wiatr dmuchnął w moje żagle.

Odcinek 10: HAPPY END

Ona: Powierzyłam też Bogu dziedzinę, która była dla mnie najważniejsza - moją relację z Kamilem. Zaraz po niej, zaczęłam oddawać inne.
Bóg sprawił, że odkryliśmy nowy wymiar naszej miłości - bardziej duchowy. To On jest jej źródłem.
Bóg przez cały czas zmienia moje życie. Daje niebywały pokój, zabiera troski. Jest przyjacielem, któremu mogę bezwzględnie ufać.
Od czterech miesięcy jestem szczęśliwą mężatką. Obecnie, będąc z Kamilem na nowej drodze życia, nadal pragniemy odkrywać Bożą wolę i za nią podążać.
Wiemy bowiem, że Bóg ma dla nas wspaniały plan, który od teraz stał się planem wspólnego życia dwojga ludzi - życia w małżeństwie.

On: Wspólnie postanowiliśmy, że zamieszkamy ze sobą dopiero po ślubie. Pozwoliliśmy Bogu działać.
Bóg uzdrowił także nasze wzajemne relacje. Nasz związek przeszedł głęboką metamorfozę. Przez ten czas mogliśmy dużo lepiej poznać swoje wnętrza, niż przez poprzednie wspólnie spędzone lata. Zaczęliśmy się głęboko rozumieć. Dojrzeliśmy do naprawdę poważnych decyzji.
Niedawno odbył się nasz ślub, cudowna chwila, której oboje od dawna oczekiwaliśmy. Moja żona jest wspaniałą towarzyszką życia. Wspólnie kończymy studia i planujemy przyszłość. Wspólnie też - w tej przyszłości - zarezerwowaliśmy centralne miejsce dla tego, który nas stworzył i połączył - dla Jezusa.

Ona: Kasia / On: Kamil

jeśli chcesz porozmawiać z kimś o przyjaźni z Bogiem, napisz:
trojmiasto@podprad.pl

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

Seks – dlaczego tak / dlaczego nie?

 

 

Tak to już jest, że wiele rzeczy ma swój czas i swoje miejsce. I właśnie we właściwym czasie rzeczy te ujawniają swoje prawdziwe piękno. Można to porównać do rośliny, która wydaje owoce. Dojrzewają one, ogrzewane promieniami słońca i stopniowo wypełniają się słodkimi sokami. Kiedy przychodzi odpowiedni dzień, owoce można zebrać i cieszyć się ich wspaniałym smakiem, ich słodyczą. Naturalnie owoce można zerwać w każdej chwili. Ktoś może wtedy mówić, że lubi takie kwaśne, niedojrzałe owoce, ale tak naprawdę nigdy już nie dowie się jak niesamowicie mogą być dobre. Dlatego właśnie warto czekać na odpowiednią chwilę, by zerwany owoc był dojrzały, słodki – taki, jakim zaplanował go Bóg.
Agnieszka i Maciek

Nie widzę w tym nic złego. Mieszkamy razem już teraz leci trzeci rok. To nie jest średniowiecze. Poza tym od kilku miesięcy jesteśmy zaręczeni. W taki sposób można poznać dobrze drugą osobę i potem nie ma rozczarowań. Nawet powinno się to polecać może wtedy byłoby mniej rozwodów. Nasi rodzice nie mają nic przeciwko i w pełni akceptują to, że mieszkamy razem.

Aleksandra i Grzegorz

jeśli chcesz porozmawiać z kimś o przyjaźni z Bogiem, napisz:
trojmiasto@podprad.pl

Deleted user Apr 25 '99
Deleted user

Poniżej znajdziesz wybrane cechy, które pomogą ci określić twój temperament. Cechy temperamentu są symptomami szybkości i siły reakcji, aktywności ruchliwości, odporności na stresy, stałości postaw emocjonalnych, wrażliwości zmysłowej i emocjonalnej. Prawdopodobnie w każdym typie temperamentu znajdziesz kilka swoich cech (nikt nie jest czystym typem, każdy jest kombinacją różnych typów osobowości), jednak ten typ, w którym będzie ich najwięcej, jest typem dominującym. Mam nadzieję, że to proste zadanie pomoże ci lepiej zrozumieć i akceptować siebie i innych!

A na koniec jeszcze krótka zachęta do zachwycenia się Bożą pomysłowością i mądrością: Bóg mógł uczynić nas wszystkich sangwinikami. Byłoby wówczas dużo zabawy, ale mało działania. Mógł stworzyć samych melancholików. Bylibyśmy dobrze zorganizowani i schematyczni, ale niezbyt radośni. Mógł nas stworzyć cholerykami. Wszyscy byśmy przewodzili, lecz denerwowalibyśmy się, że nikt nas nie słucha. Mógł stworzyć wszystkich flegmatykami. Mielibyśmy pokój na świecie, ale też niezbyt dużo entuzjazmu do życia.

FLEGMATYK

- spokojny, opanowany, chłodny

- dobry doradca i słuchacz

- nie identyfikuje się z innymi

- wierny uczciwy przyjaciel, zgodny, uprzejmy

- wyraża jedynie przemyślane opinie, lubi być kompetentny

- dobrze sprawdza się w trudnych warunkach życiowych, dobrze znosi niewygody

- konsekwentny, wytrwały, cierpliwy

- przewiduje trudności i potrafi znaleźć z nich wyjście

- niechętnie angażuje się w przedsięwzięcia

- brak mu entuzjazmu

- leniwy, powolny

- chętniej obserwator niż uczestnik życia

- wiele dobrych pomysłów i rozwiązań przedstawia po czasie, choć miał je wcześniej

- trudno przebacza i trudno zapomina

- ma ostry, cięty, czasem dokuczliwy, sarkastyczny humor

- unika odpowiedzialności, nie stawia sobie celów

- zniechęca zapaleńców, niezdecydowany

SANGWINIK

- ekspresywny, entuzjastyczny, energiczny

- otwarty, szczery, gadatliwy

- spontaniczny, żyje chwilą obecną

- łatwo zawiera znajomości i przyjaźnie

- łatwo przebacza, szybko przeprasza, nie chowa uraz

- ma mnóstwo nowych pomysłów, szybko się "zapala", pociąga innych do pracy

- chętnie angażuje się do nowych działań i efektownie zaczyna je realizować

- ciekawy, prostoduszny, dziecięcy, ma dużo osobistego wdzięku

- niespokojny, zmienny, chaotyczny

- głośny, przesadny, mówi prędzej niż myśli, często krzykliwy, odstraszający

- niezdyscyplinowany, łatwo się rozprasza

- egoistyczny, lubi popularność i bycie w centrum uwagi, chętnie mówi o sobie

- podatny na wpływy, łatwo go "nabrać"

- szybko "gaśnie", zniechęca się, trudno mu dokończyć rozpoczęte zadanie

- szybko traci pewność siebie

- zapomina o obowiązkach, nie wywiązuje się z zadań i obietnic

MELANCHOLIK

- ma bogatą, refleksyjną, głęboką naturę

- szczegółowo analizuje zjawiska, sytuacje

- wierny, skłonny do poświęceń, oddany

- uporządkowany, staranny, perfekcjonista lubiący plany, tabele, wykresy

- lubi pozostawać w cieniu, w drugiej linii

- utalentowany, twórczy, dusza artystyczna

- wytrwały, sumienny, skrupulatny, musi skończyć to co zaczął

- troskliwy, współczujący, wrażliwy

- skłonny do ponurych nastrojów

- przesadnie analizuje stan swojej duszy i ciała, co często paraliżuje jego wolę i energię i doprowadza do hipochondrii

- pamięta zło i chętnie myśli o zemście

- trudno mu podejmować decyzje

- podejrzliwy, łatwo go obrazić, dotknąć

- chętnie unika ludzi, nieufny i krytyczny

- trudno go zadowolić, sceptyczny

- chętnie ucieka od rzeczywistości, marzy

CHOLERYK

- urodzony przywódca, dynamiczny

- wewnętrznie zdyscyplinowany

- konsekwentnie dąży do realizacji obranego celu,

- ma potrzebę zmian

- praktyczny, ocenia wszystko miarą przydatności, sensowności

- posiada doskonały zmysł organizacyjny

- szybko chwyta problem i znajduje dla niego często zaskakujące rozwiązanie

- szybki, odważny, zdecydowany w działaniach, niezależny

- ma pewność, że sprosta trudnościom, jest przez nie pobudzany, motywowany

- mało uczuciowy, niewrażliwy, niewspółczujący, nie daje pochwał

- nie liczy się z ludźmi, posługuje się nimi w realizacji swoich planów, manipuluje

- bywa niegrzeczny i nietaktowny

- niechętnie przyznaje się do własnych błędów, niełatwo wybacza innym ich błędy

- dogmatyczny, uparty, apodyktyczny

- oddany pracy, nie umie odpoczywać

- nie lubi szczegółów i gubi się w nich przy organizowaniu przedsięwzięć

- łatwo traci panowanie nad sobą

Ach, jak ten świat potrzebuje sangwiników!

Promień radości wśród trosk.

Powiew niewinności w zepsutych czasach.

Świat dowcipu, gdy jesteśmy przygnębieni.

Iskierka humoru, gdy jest nam ciężko.

Promyk nadziei rozwiewający czarne chmury.

Entuzjazm i energia, żeby ciągle zaczynać od nowa.

Kreatywność i urok dodające barw codzienności.

Prostota dziecka w trudnych sytuacjach.

Ach, jakże świat potrzebuje melancholików!

Głębia, by dostrzegać serce i duszę życia.

Artystyczna natura, by dostrzegać piękno tego świata.

Talent tworzenia dzieł sztuki, tam gdzie dotąd nie było nic.

Umiejętność analizowania i dochodzenia do właściwych rozwiązań.

Dostrzeganie szczegółów, gdy inni zadowalają się bylejakością.

Kończenie tego, co się zaczęło.

Powiedzenie: "Jeśli coś warte jest zrobienia, warte jest zrobienia dobrze".

Pragnienie robienia wszystkiego uczciwie i po kolei.

Ach, jakże ten świat potrzebuje choleryków!

Ścisła kontrola, gdy inni ją rozluźniają.

Ostra decyzja dla niezdecydowanych.

Przywództwo w prowadzeniu nas ku dobru.

Gotowość podjęcia ryzykownej decyzji.

Ufne trzymanie się prawdy wobec kpin i wyśmiewania.

Niezależne stanie z boku.

Mapa drogowa dla naszego życia, gdy zabłądzimy.

O, jakże świat potrzebuje flegmatyków!

Stabilności, żeby trzymać się kursu.

Cierpliwości, żeby nie poddawać się prowokatorom.

Umiejętności słuchania, gdy inni tylko mówią.

Daru mediacji jednoczącego przeciwników.

Pokoju jako celu, prawie za wszelką cenę.

Współczucia, by pocieszać zranionych.

Determinacji, by zachować zimną krew tam, gdzie wszyscy tracą głowę.

Pragnienia, by żyć tak, aby nawet wrogowie nie mieli im nic do zarzucenia.

(na podstawie książki F. Littauer „Słowa zachęty”)

Deleted user Jan 26 '99
Deleted user

I rzekł szatan do swych aniołów: „Czyńcie spustoszenie na ziemi. Przyczyniajcie wszędzie niedoli i nieszczęść. Siejcie strach, zgryzotę, gniew i depresję w Jeruzalem, w Judei i w najdalszych częściach ziemi. Jako bowiem ja idę, tak i was posyłam”.

A jeden z tych aniołów, którego imię było Potępienie, osiedlił się w żyznych dolinach wzdłuż rzeki Ohio. Tam zaczął nauczać dziesięciu przykazań:

 

 

1. Nie będziesz nigdy popełniał pomyłek.

2. Będziesz wyprowadzony z równowagi, ilekroć coś się nie powiedzie.

3. Będziesz obwiniał bliźniego twego jak siebie samego.

4. Nie będziesz siebie kochał, ani akceptował, ani wybaczał sobie samemu.

5. Będziesz zawsze oczekiwał, żeby wszystko było inaczej niż jest.

6. Będziesz żądał miłości i aprobaty każdego za wszystko, co czynisz.

7. Będziesz unikał stawiania czoła trudnościom życia, pamiętając, że nie możesz się zmienić, jesteś bowiem zdeterminowany przez swoją przeszłość.

8. Będziesz wciąż myślał o tym, co cię gnębi.

9. Będziesz biernie czekał, żeby szczęście przyszło do ciebie.

10. Twoje szczęście będzie głównie zależało od innych.

A kiedy Potępienie nauczał ludzi z tych dolin, oni mu wierzyli. Przybywali w wielkiej liczbie, słuchali i wierzyli, tak że ziemia ta rzeczywiście wypełniła się strachem, zgryzotą, gniewem i depresja.

Deleted user Jan 26 '99
Deleted user

ASIA, V rok psychologii: Przed sesją, to już nie bardzo pamiętam jak jest. Teraz denerwuję się jednym wielkim egzaminem – obroną i egzaminem magisterskim. Objawia się to kłopotami ze snem. Nie mogę wieczorem zasnąć, a rano budzę się bardzo wcześnie. Co z tym robię? Mam bardzo dużo energii, więc staram się z niej korzystać. Jak już się obudzę, to wstaję. Uczę się, później jakaś przerwa na obowiązki domowe. Popołudniu albo wieczorem staram się wyjść na spacer, pochodzić po okolicy, pójść do lasu, oderwać się i pomyśleć o czymś innym. Natomiast jak robię coś w domu, to włączam sobie muzykę, też po to by zagłuszyć myśli. Zazwyczaj działa. Ale ogólnie energię, którą daje stres, staram się wykorzystać i dużo się uczę.

Ania V rok psychologii: Egzaminami się nie denerwuję. Kiedyś w liceum czy na pierwszym, drugim roku, każdy sprawdzian czy kolokwium, to było duże źródło stresu. teraz już nie. Stresem są dla mnie sytuacje, których nie lubię, kiedy muszę zrobić cos na co nie mam ochoty. Pracowałam robiąc ankiety. Każde wyjście do ludzi było dużym przeżyciem. Zrobiłam wiele ankiet i dość długo tak pracowałam. Jednak prawie za każdym razem miałam koszmary, nie mogłam spać, ankiety i ankietowani śnili mi się przez kilka dni. Nic z tym nie robiłam. Nie chodziłam na spacery, nie biegałam i nie ćwiczyłam, nie piłam, ani nic podobnego. Zawsze walczę z sytuacją, nie ze stresem – stres skończy się razem z nią. Zazwyczaj porządkowałam sobie papiery, przygotowywałam potrzebne materiały, układałam listy. Zawsze skupiam się na zadaniu. Jak już nie mogłam nic więcej zrobić, to w klasyczny sposób odwracałam uwagę, zabierałam się za coś co wymagało energii i skupienia, np. piłowałam i malowałam paznokcie.

Deleted user Jan 26 '99
Deleted user

Stres przewlekły należy rozładowywać (uwaga! pokusa kopnięcia psa!)

Stres - inaczej stan alarmowy- jest reakcją organizmu pod wpływem nagłych, zaskakujących okoliczności lub sytuacji trwających dłuższy czas, wobec których człowiek nie potrafi być obojętny. Mogą to być sytuacje negatywne lub pozytywne (np. ślub z ukochaną osobą! ).

Do pewnego momentu stres jest czymś pożądanym. Przyczynia się do mobilizacji, pozwala pracować na wysokich obrotach. Taki stres nosi nazwę EUSTRESU i można go bez wątpienia nazwać przyprawą życia. Jest jednak pułap, zwany efektywnością optymalną, którego przekroczenie może być niebezpieczne. Gdy nasilenie stresu jest zbyt duże, przechodzi on w fazę tzw. DYSTRESU, który objawia się załamaniem a nawet chorobą.

Stres nie jest wydarzeniem, ale reakcją na nie. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że to samo zjawisko (np. pojawienie się myszy w pokoju ) na jednych nie zrobi większego wrażenia a innych przyprawi o dreszcze graniczące ze strachem przed śmiercią. Wynika z tego, że w pewnym sensie każdy jest odpowiedzialny za swój stres. Za to, jak podejdzie do danej sytuacji, jak ją zinterpretuje, jak oceni. Sytuacje, które nas spotykają można podzielić na te, których nie możemy zmienić (i wtedy pozostaje je zaakceptować ) i takie, na które możemy mieć wpływ (wtedy należy przystąpić do działania ). Bardzo często stres jest po prostu pochodną lenistwa...

Podobnie jak gniew, stres przewlekły należy rozładowywać. Najlepiej w taki sposób, by otoczenie nie cierpiało na tym ( uwaga! pokusa kopnięcia psa! ). Przypominam: Każdy jest odpowiedzialny za swój stres i za swoją nań reakcję!

Czy życie bez destrukcyjnego stresu jest możliwe? Bez wątpienia łatwiej przychodzi optymistom. Co jednak z tymi, którzy raczej spodziewają się w życiu kłopotów? Czy istnieje jakaś czarna dziura, do której można wrzucić wszystkie obawy, zmęczenie, strach, niepewność, zmartwienia?

Był kiedyś na ziemi Człowiek, który skierował do zestresowanych następujące słowa: ”Przyjdźcie do mnie, a ja zapewnię wam odpoczynek. Chodźcie wszyscy, którzy tak się trudzicie z przygniatającym was ciężarem, a znajdziecie spokój. O nic się nie martwcie, ale w modlitwie mówcie Bogu o wszystkich swoich potrzebach a doznacie Bożego pokoju, który jest ponad wszelkie ludzkie pojęcie. I ukoi on wasze serca i myśli.”

Rzeczywiście, nie mieści się w głowie!!! Ale czy można przejść obojętnie wobec takiej oferty?

Adelajda

Opracowano w oparciu o książkę Henryka Wieji „Tajemnice pełnego zdrowia”

Deleted user Jan 26 '99
Pages: «« « ... 2732 2733 2734 2735 2736 ... » »»
  • Save this on Delicious
  • Buffer

News

Coarse words and new thinking

As is often pointed out, coarse or profane language usually represents an outburst of emotion, not careful reason. The president of the United States recently used coarse language while discussing im

Spy suspect s arrest: What motivates turncoats?

Recommended: How much do you know about China? As for geopolitics, the US is now aware that China has developed a full spectrum intelligence capability. “I don’t think this should be seen as someth

The U.S. Has Cut Half of Its Aid to Palestinian Refugees Pending U.N. Reform

The U.S. is the largest donor to the agency that supports millions of Palestinian refugees

Science Says: That Michigan meteor could have been meatier

Science Says: That Michigan meteor could have been meatier

Despite tragic blaze, New York s fire fatalities are sharply down

Just one year ago, New York City officials were celebrating the lowest number of fire fatalities the city had ever seen in over 100 years. It was the largest number of fatalities in a single fire in

States make headway on opioid abuse

In Massachusetts and Rhode Island partial year estimates for 2017 show drops of 10 percent and 9 percent respectively in overdose deaths. Massachusetts was the first of what are now many states that

Watch today’s SpaceX launch live right here at 12:30 PM

SpaceX might have some seriously grand plans for the near future of its rocket program, but until the world s most powerful rocket is ready to head skyward, it s business as usual at the commercial

Palatine boy scouts send science experiment into space via SpaceX rocket

A SpaceX rocket that launched Monday toward the International Space Station is carrying an experiment from a boy scouts troop in Palatine.

Adsense

Loading...
Oxwall: 1.8.4 (10800) Page: 2.531s | 2.00 MBMB Request: BLOGS_CTRL_Blog::index Components: 20 Events: 193 Database: 79qrs | 2.454s CLEAR CACHE